Czy są granice szczerości w przyjaźni? Zacznijmy od tego, że nie ma co idealizować przyjaźni. Jestem przekonana, że tak jak w związku – jeśli przyjaźń się rozwija, ewoluuje, przekracza granice, to uczy nas, gdzie te granice naprawdę są. To wszystko, to są bardzo ważne elementy.
Kasia poznała Jurka, kiedy była jeszcze młoda, miała tylko 15 lat, a on 17; szybko zaczęli być parą, ale Jura nie dotknął Kasi nawet palcem, bo była jeszcze bardzo młoda; postanowił, że wszystkie najważniejsze rzeczy wydarzą się dopiero w noc poślubną. I tak się stało, że w wieku 20 lat Kasia zos
23-letnia Megan Lynn Young z Filipin, która została nową Miss Świata, jest obrończynią życia, nie stosuje środków antykoncepcyjnych, jest przeciwniczką rozwodów, radzi także wszystkim
Tłumaczenie hasła "Jestem szczęśliwa." na hiszpański. Estoy feliz. jest tłumaczeniem "Jestem szczęśliwa." na hiszpański. Przykładowe przetłumaczone zdanie: Jestem szczęśliwy, że wszystko zadziałało. ↔ Estoy feliz que todo se dio. Jestem szczęśliwa. "Jestem szczęśliwa."
A ja jestem 20 lat mężatką i jestem szczęśliwa. Życzę wszystkim 🤗 Początki nie były łatwe. "W małżeństwie są SPORY o różne kwestie" Grał kucharza w "Złotopolskich
Co robić, kiedy jesteś nieszczęśliwa w związku? Dlaczego nie jestem szczęśliwa w związku? Przede wszystkim musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, co ma wpływ na Twoje samopoczucie? Co jest głównym powodem tego, że nie odnajdujesz już szczęścia w związku i od kiedy trwa ten stan?
38sHnD5. Znam wiele kobiet, które są nieszczęśliwe w swoich związkach. Na pozór wydawałoby się, że niczego im do szczęścia nie brakuje. Mają fajnego męża, zdrowe dzieci, dom, pracę, przestrzeń do tego, żeby się rozwijać, ale one nieustannie o czymś marzą, dążą do celów, których nie mają tak naprawdę zamiaru zrealizować. Czasami zastanawia mnie, skąd bierze się ich niezadowolenie. Gdy pytam: „Kochasz go?”, słyszę wahanie w głosie, nim powiedzą, że tak. I nie rozumiem. Być może źródłem nieszczęścia takich kobiet wcale nie jest związek, ale one same? Może tkwią w nich jakieś niezdrowe przekonania, które odbierają im zdolność czerpania ze szczęścia, które mają? Myślę, że najważniejsze, to zdać sobie sprawę, co takiego się z nami dzieje i zwalczyć o to, by być szczęśliwą. Jeśli należysz do tych kobiet, które są nieszczęśliwe, które nie potrafią odnaleźć radości w swoim związku, sprawdź czy nie blokuje cię tych kilka rzeczy. Chcesz odzyskać stare uczucie Często myślisz o tym, jak było na początku waszego związku? Ile w nim było romantyzmu, namiętności i wspólnego oddania? Zaangażowania obu stron i upewniania się w tej miłości? Ile gestów, rozmów? To za tym tęsknisz? Mówisz: „Dlaczego nie może być tak, jak kiedyś, wszystko się zmieniło”. Tyle tylko, że zmiana jest naturalna. Każdy związek ewaluuje, każdy przechodzi fazę zakochania, zachwytu, a później mierzy się z rutyną codzienności. Zamiast myśleć o tym, co było, skup się na dobrych rzeczach w waszym związku, które dzieją się tutaj i teraz. Nie przegap ich. Masz trudne do spełnienia oczekiwania Bardzo często oczekujemy od naszych partnerów, by byli tacy, jakich ich sobie wymarzyłyśmy. Niestety życie bardzo szybko weryfikuje nasze oczekiwania i nagle okrywamy, że on nie jest taki jak mąż przyjaciółki albo jak kolega naszego męża i w ogóle nie takim, jakim byśmy chciały, żeby był. Nie chcę być źle zrozumiana – niektóre z oczekiwań są dobre i odpowiednie, bo na przykład dają nam poczucie bezpieczeństwa czy potrzebę czułości. Ale co, gdy nieustannie jesteśmy niezadowolone? Gdy go cały czas krytykujemy? Myślimy: „Powinien być bardziej romantyczny” i „Gdyby mnie kochał, pomagałby mi sprzątać mieszkanie”, ale nie zauważmy, że wymienił nam olej w samochodzie, że zabrał dzieci na basen, że zrobił kawę rano – i wiele innych rzeczy, które świadczą o jego trosce i miłości. Dlatego warto ocenić swoje oczekiwania. Rozpoznać te, które sprawiają, że jesteśmy rozczarowane, których braku nie możemy zaakceptować i porozmawiać o tym wszystkim z naszym partnerem. Na spokojnie, nie atakując go. Uważaj, by to, co on twoim zdaniem „powinien” nie sprowadzało się do wyimaginowanego ideału, który nie istnieje. Zakładasz, że będziesz szczęśliwa, gdy coś się zmieni Gdyby on zmienił pracę, zarabiał więcej albo mniej wydawał, panował nad swoimi emocjami… To wtedy bylibyście szczęśliwym małżeństwem. Tak uważasz? Gdyby tylko on miał mniej problemów, żyłoby się wam lepiej? Tyle, że to nieprawda. Mąż, partner, kochanek – nie mają obowiązku dbać o to, żeby nasze życie było szczęśliwsze. Nikt nie postawił ich na naszej drodze, żeby uzupełnili te braki, które my odczuwamy. To my odpowiadamy za nasze własne emocje i samopoczucie. Odpuść. Skup się na tym, co ty czujesz, przestań szukać usprawiedliwienia dla swoich niepowodzeń, być może wtedy zaczniesz dostrzegać to, co warto zmienić w sobie. Rywalizujesz Zastanów się czy związek nie jest dla ciebie polem bitwy. Być może nieustannie chcesz udowadniać, kto jest lepszy. Kto lepiej zajmuje się dziećmi, kto lepiej sprząta, gotuje, kto ma więcej przyjaciół, kto bardziej dba o to, żebyście razem spędzali czas. Pozwól temu odejść. Rób swoje, dawaj tyle, ile ty chcesz. W związku nigdy nic nie jest równe i sprawiedliwe, jeśli nie będziemy chcieli tego takim zobaczyć. Nie dbasz o siebie I wcale nie chodzi mi o to, że masz dla niego wyglądać jak milion dolarów. Każdy związek wymaga poświęcenia i kompromisów, ale także dbania o siebie – egzekwowania swoich granic, znajdowania czasu na zajęcia, które sprawiają nam radość, ustalania priorytetów własnych potrzeb. I to wcale nie jest oznaką egoizmu, jak niektórzy próbują nam to wmówić. Ktoś kiedyś powiedział, że największym darem, jaki możesz dać drugiej osobie, jest twój rozwój osobisty. Zaopiekuj się sobą dla was, bo jeśli zadbasz o siebie, zadbasz także o wasz związek i swoje w nim szczęście. Unikasz trudnych tematów Łatwiej udawać, że wasze małżeństwo jest świetne licząc na to, że w końcu wszystko się ułoży i będzie dobrze. Tyle tylko, że nie mierzenie się z problemami nie sprawi, że one w cudowny sposób znikną. Czasami w imię bycia dobrą żoną tolerujemy zachowania, które nas krzywdzą, nie sygnalizujemy, że pewne rzeczy sprawiają nam przykrość, ranią nas, smucą. Pamiętaj proszę, że w związku mamy prawo do wszystkich uczuć – od miłości, przez rozczarowanie, po smutek i złość. Tyle tylko, że o wszystkich powinniśmy mówić, rozmawiać z partnerem, a nie udawać, że ich nie ma. Tak na dłuższą metę się nie da, to niszczy cię od środka. A kiedy czara goryczy się przeleje, nie będzie już czego po waszym związku zbierać. Pewnie część z was się obruszy, pomyśli: „Co za brednie”. Okej – nie każdego stać na szczerość wobec siebie, trudno się przed sobą przyznać, że problem tkwi we mnie. Ale jeśli zależy nam na tej miłości, na tym związku, powinniśmy pomału dokonywać niewielkich zmian naszych nawykowych zachowań i przekonań. Przejmijcie odpowiedzialność za własne szczęście i dla siebie zróbcie kilka małych kroczków, by zmienić myślenie o waszej roli w małżeństwie. Myślę, że warto. Naprawdę.
szczęśliwy w małżeństwie Definition in the dictionary Polish Examples Nie chciała, by plotkowano o niej jako o jedynej kobiecie, która nie jest szczęśliwa w małżeństwie. Słyszała, że królowa nie jest szczęśliwa w małżeństwie, więc spotkała się z nią. Literature Nie miała wątpliwości co do tego, że nie była szczęśliwa w małżeństwie. Literature – Chcesz wybadać, czy nadal jestem szczęśliwy w małżeństwie, czy stanowię dla ciebie potencjalne zagrożenie. Literature – Uważasz, że Felicity była szczęśliwa w małżeństwie? Literature Nie chcesz być szczęśliwa w małżeństwie? Literature Jest mężatką i modlę się, by była szczęśliwa w małżeństwie. Literature Jestem szczęśliwy w małżeństwie. – Czy ludzie nigdy nie są szczęśliwi w małżeństwie? Literature Niech będą dzięki Bogu i wszystkim świętym, że obie córki z Clonmuir są szczęśliwe w małżeństwach. Literature Choć od lat nie czuła się szczęśliwa w małżeństwie, nie szukała pociechy gdzieś indziej. Literature Urodziła się w Pulham Market, gdzie do dziś mieszkają jej szczęśliwi w małżeństwie rodzice. Literature W całej Ameryce nie ma detektywa szczęśliwszego w małżeństwie Literature – Więc byłaś szczęśliwa w małżeństwie? Literature Jej matka była szczęśliwa w małżeństwie, chociaż tak naprawdę nie wybrała sobie męża. Literature Ale myślałam, że jesteś szczęśliwy w małżeństwie opensubtitles2 – To, że jesteś taka szczęśliwa w małżeństwie, wcale nie znaczy, że również ja tego potrzebuję Literature — Czy byłaś szczęśliwa w małżeństwie? Literature Ale teraz jestem bardzo szczęśliwy w małżeństwie. Literature Nie znam ani jednego człowieka szczęśliwego w małżeństwie. Literature Czy będzie szczęśliwy w małżeństwie z panną Rolfe? Literature Available translations Authors
fot. Adobe Stock, WavebreakMediaMicro W moim małżeństwie nie układało się za dobrze. Irek pochłonięty był swoją pracą, z której wracał późno; poza tym coraz częściej wyjeżdżał na kilkudniowe delegacje. Ja zajmowałam się domem i naszymi bliźniaczkami, dorabiając na pół etatu w sklepie u znajomej, gdy dziewczynki były w szkole. Coraz rzadziej spędzaliśmy czas tylko we dwoje, coraz mniej mieliśmy sobie do powiedzenia. Łapałam się na tym, że większość naszych rozmów dotyczyła córek albo tego, co trzeba kupić lub naprawić w domu. W sypialni nie było lepiej. Albo oboje nie mieliśmy ochoty, albo byliśmy zbyt zmęczeni. Seks zszedł na dalszy plan, a właściwie zniknął z naszego harmonogramu. Żyliśmy obok siebie jak dwoje współlokatorów darzących się sympatią. Bo jednak Irek wciąż był moim przyjacielem… Przynajmniej tak mi się wydawało. – Cóż, po latach spędzonych razem ludzie nie czują już tego, co na początku związku – tłumaczyła mi rzeczywistość moja starsza siostra. – Znikają porywy namiętności. A kiedy rodzą się dzieci, świat rodziców zaczyna się kręcić wokół nich. To się nazywa szara codzienność. – Nie wiem, czy ta szara codzienność jest taka dobra… – mruknęłam. – Jest przewidywalna i bezpieczna. Dla rodziny stabilizacja to podstawa – odparła Olga. Może i racja. Jednak w miarę upływu czasu coraz bardziej mi brakowało tej odrobiny nieprzewidywalności, dreszczyku emocji. Przecież moglibyśmy czymś się razem zająć. Czymkolwiek innym niż oglądanie telewizji. Jednak Irek nie wykazywał najmniejszej chęci na zmiany. – Przecież ja to robię dla was – powiedział mi kiedyś, gdy wypominałam mu, że jest w domu gościem, że nigdzie razem nie wychodzimy, że mógłby znaleźć czas choćby na kino. – Pracuję, żeby zapewnić wam jak najlepsze warunki. – Ja też pracuję – podkreśliłam. – Wiem, wiem, Monisiu. Ale teraz mam pilną robotę na jutro… – uśmiechnął się przepraszająco i wrócił do klepania w klawiaturę. Tak się skończyła próba ożywienia naszych relacji. Zniechęcona położyłam się spać. Rano musiałam wstać, wyprawić bliźniaczki do szkoły i pojechać do sklepu Edyty. Właśnie tam poznałam Marka. Wysokiego, przystojnego mężczyznę, który zwracał na mnie uwagę, przy którym znowu poczułam się jak kobieta. Na początku byłam z tego układu zadowolona Często robił u nas zakupy. A gdy czegoś nie wiedział, pytał mnie o radę. Jaki powinien wybrać proszek do prania, jaki płyn do płukania albo który z szamponów mu polecam. – No, no, chyba masz adoratora – zauważyła rozbawiona Edyta po tym, jak Marek przez kwadrans wypytywał mnie o moje zdanie na temat past do zębów. – Też mi adorator! – machnęłam ręką. – Po prostu doradzam mu w kwestiach chemiczno-higienicznych. Widać, że się nie zna. Niemniej jego zainteresowanie sprawiało mi przyjemność. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać nie tylko o asortymencie sklepu, ale także o życiu prywatnym. Dowiedziałam się, że jest samotny i zraniony po odejściu dziewczyny, która go zdradziła. Współczułam mu. Zdrada to szczyt nielojalności; ja nigdy dotąd nie brałam pod uwagę, żebym mogła z kimś innym niż Irek… Przecież był moim mężem, moim przyjacielem, ojcem moich dzieci. Nawet jeśli już nie był moim kochankiem, nie mogłabym… Czyżby? Nagle straciłam tę pewność, bo pomyślałam, że gdyby Marek chciał mnie przytulić, chyba nie umiałabym go odepchnąć. No i rzeczywiście, gdy pewnego dnia zaproponował wspólną kawę, zgodziłam się. Wybrał małą, przytulną kawiarnię. Siedzieliśmy przy stoliku, rozmawialiśmy. Przyznałam się, że nie jestem szczęśliwa, że czuję się samotna w małżeństwie. – Domyślam się, jak ci ciężko – Marek spojrzał mi prosto w oczy. – Jesteś piękną kobietą, niedocenianą kobietą, potrzebujesz męskiego zainteresowania, czułości… Niepewnie dotknął mojej dłoni, a mnie przeszył miły dreszcz. Nic dziwnego. Przecież Irek nie dotykał mnie tak od miesięcy. Popołudniowe wyjście na kawę przerodziło się w randkę z finałem w domu Marka. Z jednej strony miałam wyrzuty sumienia, ale z drugiej byłam niesamowicie szczęśliwa, zrelaksowana, zadowolona z życia, wesoła i uśmiechnięta. Do domu wróciłam wieczorem. – To ty? – dobiegł mnie z pokoju głos męża. – Tak – odpowiedziałam głośno. – To dobrze. Nie zapytał nawet, gdzie byłam ani dlaczego wróciłam tak późno. – Mamo, jestem głodna – z drugiego pokoju wychyliła się córka. – Chcę jajecznicę – uśmiechnęła się przymilnie. – Zaraz zrobię – odparłam. Irek przypomniał sobie o mnie później. Również w związku z jedzeniem, gdy zgłodniał. Kolejne dni wyglądały podobnie. Rano zaprowadzałam dzieci do szkoły, po pracy je odbierałam, wracałyśmy do domu, robiłam obiad, a gdy Irek wracał z pracy, wychodziłam do Marka. Czasami, gdy Irek się spóźniał, dzwoniłam do niego, mówiłam, że muszę wyjść, i żeby postarał się wrócić jak najszybciej, by dziewczynki nie były same. Nigdy mnie o nic nie pytał. Nie interesował się, gdzie wychodzę ani z kim. Trochę dziwne, nawet przykre, bo dowodziło, że mojemu mężowi już zupełnie na mnie nie zależało. No ale przecież miałam Marka. I tak trwałam w złudnym poczucia szczęścia, póki córka nie spytała pewnego wieczoru: – Mamo, a ciocia Kasia też pójdzie jutro z nami na spacer? – Jaka ciocia Kasia? – zdziwiłam się. – Musimy porozmawiać – wtrącił się Irek. Trochę się wystraszyłam, jakbym przeczuwała coś złego. Odesłałam bliźniaczki do pokoju i usiadłam z Irkiem w kuchni. – Ty spotykasz się z kimś, ja też kogoś mam – powiedział prosto z mostu. – Ciocię Kasię… – Owszem. Myślę, że możemy darować sobie te tajemnice. Ślepy nie jestem, widzę, że od pewnego czasu jesteś szczęśliwsza, radośniejsza. O dziwo, nie słyszałam w głosie męża wyrzutów ani żalu. Ot, stwierdził fakt. Spokojnie, jakby obojętnie. – Chcesz rozwodu? – spytałam. – A po co? – zdziwienie w głosie Irka było autentyczne. – Ty spotykasz się z tamtym, ja z Kaśką, i jest dobrze, po co to komplikować. Nie wiedziałam, co powiedzieć. – Przecież z powodu chwilowego zauroczenia nie będziemy niszczyć naszego małżeństwa. Mamy dzieci, lubimy się, rozumiemy – mówił Irek, a ja czułam się coraz dziwniej. – Kupiliśmy mieszkanie na kredyt, przed nami wiele wspólnych lat… A odskocznia przyda się każdemu. Wciąż nie wiedziałam, jak zareagować. – Wielu ludzi żyje w otwartych związkach – ciągnął Irek. – To niezły sposób na codzienną rutynę. Sama zobacz. Znowu zaczęłaś o siebie dbać, wyglądasz naprawdę ładnie – popatrzył na mnie z aprobatą. – Nie chcę, żeby dziewczynki miały z nią kontakt – wydusiłam wreszcie z siebie. – W porządku – odparł poważnym tonem. – Nikt z zewnątrz nie rozbije naszej rodziny. To co? Zgadzasz się na taki układ? – upewnił się. – Ty spotykasz się, z kim chcesz, ja też, ale o dom i rodzinę dbamy razem. Okej? Przez jakiś czas nawet mi to odpowiadało. Jednak Marek zaczął na mnie naciskać. On nie traktował naszej relacji jak chwilowego zauroczenia. Oczekiwał decyzji. – Kiedy odejdziesz od męża? Moglibyśmy zamieszkać razem z twoimi córeczkami, stworzyć rodzinę – kusił. – Nie odejdę od Irka – odpowiedziałam ze smutkiem. – I ja już mam rodzinę. – Rodzinę? – Marek roześmiał się gorzko. – To nie rodzina, tylko farsa! Ty zdradzasz męża ze mną, on zdradza cię z innymi kobietami. Myślisz, że na tym polega bycie razem? – Mamy otwarty związek – odparłam, ale sama słyszałam, że nie brzmi to przekonująco. Takie rzeczy to w filmach albo u zmanierowanych bogaczy, ale nie u zwykłych ludzi. Słowa Marka zasiały we mnie niepokój. Miał rację: prawdziwa rodzina tak nie wygląda. – Otwarty? – zakpił. – Raczej wygodny dla twojego męża. Pracuje, spędza przyjemnie czas z kochanką, a w domu ma wszystko zrobione i podstawione pod nos. Wcale się nie dziwię, że mu to odpowiada. Kiedy ostatnio byliście gdzieś razem? Kiedy cię przytulił, pocałował? Kiedy wyjechaliście we dwoje, co? Powiedz! – Dawno temu… – A w ogóle to chcesz być z nim czy ze mną? Jestem zastępstwem czy kimś na stałe? Nie umiałam odpowiedzieć. Tego wieczoru wróciłam ze spotkania z Markiem wcześniej. Chciałam przemyśleć sobie kilka spraw. Czy naprawdę otwarty związek był tym, czego chciałam? Gdzieś w głębi duszy źle się czułam ze świadomością, że Irek spotyka się z innymi kobietami. Innymi, bo Kaśka była już przeszłością. Po niej pojawiły się następne. Niektóre tylko na jeden raz. Każda z nich przez chwilę lub nieco dłużej skupiała na sobie uwagę mojego męża. Każdej z nich dawał to, czego nie dawał już mnie: pieszczoty, bliskość, czułość. Nie mogłam jednak robić mu wyrzutów, skoro sama spotykałam się z Markiem. Czy w ogóle jeszcze kochałam męża? A on mnie? Co nas łączyło? Przyjaźń, miłość, przyzwyczajenie, wygoda? A może tylko kredyt? Czemu więc czułam taki żal, taką pustkę? Tego wieczoru postanowiłam poważnie porozmawiać z Ireneuszem. – Czy ty mnie jeszcze kochasz? – spytałam, gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi sypialni. Spojrzał na mnie uważnie. – Wiesz, ja też ostatnio zadawałem sobie to pytanie – odparł. Wyglądał na stremowanego. – I co? – poczułam niepokój. – Nie wiem, co z nami będzie, Monika – powiedział. – Ale wiem, że nie podoba mi się ten twój Marek. Wcale mi się nie podoba, choć sądziłem, że to będzie wygodny układ. Nie chcę, żebyś się z nim spotykała. – A ja nie chcę, żebyś się zadawał z tymi wszystkimi babami! – wypaliłam. – Mają ciebie, a ja, twoja żona, nie mam cię już od bardzo dawna. Nie chcę tak. Długą chwilę oboje siedzieliśmy w milczeniu na łóżku, tylko patrząc na siebie. Potem Irek niepewnie wziął mnie za rękę. – Oddaliliśmy się od siebie – szepnął. Pokiwałam głową. Łzy popłynęły mi po twarzy – Myślisz, że da się coś z tym zrobić? – spytałam z drżeniem w głosie. – Chociaż spróbujmy. Tej nocy odbyliśmy długą rozmowę. Jak dwoje starych przyjaciół, którzy nie mają przed sobą tajemnic. Może potrzebowaliśmy szoku w postaci „otwartego związku”, aby zrozumieć, że nadal się kochamy. Nie wiem. Najgorsze, że ktoś na pewno będzie cierpiał. Choćby Marek. Bo postanowiliśmy z Irkiem reanimować nasze małżeństwo. Przez budowanie na powrót wzajemnej bliskości i intymności. Czy się uda? Czas pokaże. Czytaj także:„Zdradzałem żonę już przed ślubem, bo była kiepska w łóżku. Po 8 latach małżeństwa zmieniła się w pięknego łabędzia”„Ona nie rozumie, że szantaż to nie miłość, a groźby to nie przejaw troski. Ale nie odejdzie, bo boi się nudy”„Żona walczyła z rakiem, a ja w tym czasie romansowałem z inną. To Lidka kazała mi się wyprowadzić”
Nie wszystkie relacje są sobie równe. To, że jesteś w związku z kimś, nie oznacza automatycznie, że będziesz szczęśliwy. Istnieje wiele rzeczy, które mogą sprawić, że związek będzie się rozwijał i przynosił ci satysfakcję, tak, jak wiele rzeczy, które mogą go zniszczyć, sprawić, że będzie ci źle w tej relacji. Idealnie byłoby umieć od razu zidentyfikować problemy w związku. Czy wiesz, dlaczego właściwie nie jesteś z nim szczęśliwa? 10 powodów, dla których nie jesteś szczęśliwa w związku Przestałaś angażować się w swoje małżeństwo Kiedy dopiero zaczynasz swoją relację z kimś, z reguły wkładasz w nią maksymalny wysiłek. Ciężko pracujesz nad tym uczuciem, chociaż wcale tego nie widzisz – to się dzieje naturalnie. Jednak, gdy wejdziesz głębiej w stabilną relację, możesz osiągnąć taki etap samozadowolenia, który nie daje ci już poczucia satysfakcji ze starań o ten związek. Twój układ to relacja typu „przyjaciele z korzyściami” A to oznacza, że masz poważne problemy z zaangażowaniem. Chcesz wszystkich przywilejów związku, ale żadnej odpowiedzialności. I właśnie ten strach przed zaangażowaniem sprawia, że jesteś niezadowolona z całej swojej sytuacji. Jesteś wrodzonym narcyzem Narcyzi nigdy nie mogą być szczęśliwi w związkach, ponieważ nie pozwalają sobie zakochać się we właściwej osobie. Jesteś po prostu nudna i jednowymiarowa Więc w zasadzie to nie twój związek z drugą osobą sprawia, że nie jesteś z nią szczęśliwa, ale twoja relacja z samą sobą. Utknęłaś w wirtualnym świecie Stałaś się bezosobowa. Twoje życie to ty przed jakimś ekranem komputera. Ciągle aktywnie działasz w wirtualnym świecie – tam masz znajomych, tam pokazujesz siebie, ale w realnym świecie nie istniejesz. Nie żyjesz w tej danej chwili. Żaden związek nie przyniesie ci szczęścia, dopóki się z tego nie wyrwiesz. Nie traktujesz partnera z szacunkiem i życzliwością Jak więc chcesz, by ciebie szanowano? Trudno być szczęśliwym w związku, który przypomina ciągłą walkę, w którym wciąż się wzajemnie ranicie. Nie pozwalasz sobie na to, by pokazać emocje Tak, chronisz się przed bólem, nie pozwalając sobie na to, by czuć. Jednak jednocześnie pozbawiasz się także możliwości odczuwania szczęścia, radości, podniecenia i spełnienia. Zawsze myślisz o tym, czego ci brakuje Nie możesz być szczęśliwa w związku, w którym teraz jesteś, ponieważ jesteś zbyt zajęta marzeniami o wszystkich innych związkach, w których mogłabyś być. Nie potrafisz przeprowadzić głębszej rozmowy z partnerem Większość ludzi w zdrowych i szczęśliwych związkach jest w stanie prowadzić ze sobą nawet najtrudniejszą rozmowę. Wymaga tego poziom zaangażowania w związek. Zbyt długo cierpiałaś Być może byłaś w tylu szkodliwych i toksycznych związkach, że w tym momencie praktycznie nie umiesz być szczęśliwa. Zbyt wiele razy zadano ci ból i jeszcze nie wyzdrowiałaś z tych emocjonalnych ran i blizn. Poświęć trochę czasu samej sobie, zanim zaangażujesz się w nowy związek. Na podstawie:
Obawiam się, że w Państwa małżeństwie nie ma czego ratować. Mąż nie angażował się w opiekę nad dzieckiem, pił, awanturował się i zdradzał Panią z inną kobietą. Pani dzielnie to znosiła, pozwalała się upokarzać, ale w końcu w Pani życiu też pojawił się inny człowiek. Uczucie do męża wygasło. Możliwe, że mąż, jak Pani twierdzi, zmienił się czy też próbuje się zmienić na lepsze, bo zauważył, wyczuł, że może Panią stracić. Obawiając się, że odejdzie Pani z dzieckiem, stosuje szantaż emocjonalny i próbuje wziąć Panią na litość, że jest słaby psychicznie, że się zabije itp. Nie twierdzę, że jest to dla niego łatwa sytuacja. Możliwe, że rzeczywiście przejrzał na oczy i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że może stracić rodzinę. Proszę się jednak zastanowić, czy szantaż jest dobrą metodą na zatrzymanie Pani przy sobie? Czy jest Pani szczęśliwa w małżeństwie? Czy ma Pani pewność, że mąż nie wróci do starych nawyków, nie zacznie pić albo Pani zdradzać? Jakie ma Pani potrzeby i czy są one realizowane w małżeństwie? Nie powiem Pani, co powinna Pani zrobić, bo to nie jest moje życie. To jest Pani życie i Pani własne wybory. Wierzę, że jest Pani na tyle mądrą i silną kobietą, że podejmie Pani najlepszą, najzdrowszą dla siebie decyzję. Pani mąż nie zmieni się tylko dlatego, że Pani przy nim zostanie. Jeśli ma problem z alkoholem, jeśli Pani nie szanuje i zdradza, to najpewniej ma jakieś problemy emocjonalne i potrzebuje wsparcia psychoterapeuty. Pani jako żona psychoterapeutą dla męża być nie może. Pozdrawiam i życzę dojrzałych decyzji! Cytuj
nie jestem szczęśliwa w małżeństwie